Uwaga!

2. Bieg

     Luna biegła najszybciej, jak potrafiła. Z trudem omijała drzewa, często potykała się o wystające z ziemi korzenie lub wszechobecne kamienie. Oddychała ciężko, bardzo się zmęczyła. Nie była urodzoną sprinterką, a teraz biegła już dość długo. To ją do tego zmuszało. To było silniejsze niż ona. Luna nie chciała wiedzieć, co zrobiłoby jej, gdyby ją złapało. Bała się Tego. Bardzo się bała. Dałaby wszystko, żeby się Tego pozbyć. Niestety nie było jak.
     Obejrzała się za siebie. To było coraz bliżej. Luna wyobraziła sobie, że czuje oddech Tego na swoim karku. Po plecach przebiegł jej dreszcz. Nie mogła na to pozwolić. To nie mogło jej złapać. Musiała być szybsza. Zmusiła swój wyczerpany już organizm do jeszcze większego wysiłku i znów przyspieszyła.
     Skręciła w prawo. Teraz w lewo. I znowu w lewo. Zły ruch. To skróciło sobie drogę i było już coraz bliżej Luny. To nie chodzi ścieżkami, zajmuje raczej każdą inną pozycję. To nie przyporządkowuje się zasadom, one powinny przyporządkować się Temu. To nie będzie chodzić po ścieżkach, przecież ścieżki powinny układać się pod stopami Tego. Było już tak blisko... Za chwilę ją złapie...
     Luna jeszcze raz zebrała wszystkie resztki sił, jakie jej zostały. Przyspieszyła. Szybko jednak się zmęczyła i już po chwili nie mogła złapać oddechu. Coraz częściej się potykała, ale ani raz jeszcze nie upadła. To było już tak blisko...
    Nareszcie nastąpił ten moment. Dziewczyna przewróciła się i już nawet nie próbowała wstać. Wiedziała, że nadszedł koniec. Teraz już To ją na pewno dopadnie. Złapie ją i udusi albo zrobi z nią jeszcze coś gorszego. Niestety ona nie dała już rady walczyć. Zacisnęła mocno powieki i zastygła w bezruchu, czekając, co się wydarzy.


     Czasami nie mamy wystarczająco dużo siły, by coś zrobić. I może być tak, że nie da się czegoś zrobić samemu, ale to nie powód, aby przestać walczyć. Dokoła nas tyle ludzi, wystarczy przecież tylko poprosić o pomoc...

1. Jaskinia

          - Ann! Gdzie jesteś? Nie widzę cię! - krzyczał Jack, rozglądając się wokół. Był młodym mężczyzną, wysokim - mierzył około stu dziewięćdziesięciu centymetrów. Jego postura nie pozostawiała niczego do życzenia - wszystko było tak, jak być powinno - barki szerokie, mięśnie wyrzeźbione, zapewne po długiej i męczącej pracy na siłowni. Rysy twarzy Jacka nie były zbyt wyraźnie widoczne przy słabym świetle lampy, którą trzymał w ręku. Z daleka można było zobaczyć tylko jego dobrze zbudowaną sylwetkę, poruszającą się po krętych, ciemnych korytarzach jaskini.
Jack podniósł rękę i powoli dotknął nią zimnych ścian niekończącego się tunelu. Pogładził kamień, szybko jednak cofnął dłoń, gdyż po jego plecach przebiegł lodowaty dreszcz. Nie było to takie zwyczajne uczucie, ogarniające człowieka stojącego na śniegu lub w przeciągu. Ten dreszcz przeszył całe jego ciało, od palców stóp aż po czubek głowy. Mężczyzna włożył rękę do kieszeni i poszedł dalej, głośno krzycząc i nawołując tamtej dziewczyny.
- Ann, odezwij się wreszcie! To już nie jest zabawne! Wyjdź! - Jack przemierzał korytarze już kilkadziesiąt minut i był naprawdę mocno zdenerwowany. - Ann!
Nie usłyszawszy odpowiedzi, mężczyzna uderzył pięścią w gładką ścianę jaskini. Znów zalała go ta niepokojąca fala mrozu. Tym razem była jednak jeszcze większa.
- Na pewno chcesz ją z powrotem? - W uszach chłopaka rozbrzmiał niski, lodowaty, przerażający głos, dochodzący chyba zza jego pleców. Przed nim pojawiła się smukła, zgarbiona postać z rozwichrzonymi włosami, cała umazana krwią. Szczególnie na twarzy.


 Nie każdy człowiek jest tym, za którego się podaje czy tym, na którego wygląda. Nie każdemu można ufać. Właściwie najbezpieczniej byłoby nie ufać nikomu, ale wtedy doprowadzilibyśmy się do szaleństwa. I to choć dla tego najmniejszego powodu warto jest mieć zawsze choć jedną osobę, której będziemy mogli powiedzieć wszystko i która na 99% nie zdradzi. Jeżeli jednak zdradzi- trudno, będzie boleć...

***

Witam, witam i o zdrowie pytam. Jestem Mossi i dziś założyłam mój pierwszy blog na blogspocie, dlatego nie dziwcie się, że grafika beznadziejna i wszystko jeszcze leży. Przepraszam za to, postaram się jak najszybciej tu ogarnąć, a póki co zostawiam wam pierwsze opowiadanie. Może ktoś nawet skusi się, by wyrazić swoje zdanie?

Wiadomości

... za szablon (dostosowany do rozdzielczości ekranu 16:10 i 16:9) dziękuję cudownej Jill z równie cudownych Zaczarowanych szablonów.