Uwaga!

15. Szpieg


Wygląd? Smukła, wysportowana, zwinna. Wysoka, brązowooka i czarnowłosa. Nos zadarty, ale nie za dużo, tak w sam raz, by dodać dziewczynie trochę uroku. Policzki wiecznie zaróżowione, broda wysunięta do przodu. Rzęsy długie i grube, brwi wygięte w perfekcyjnych łukach. Usta pełne, ozdobione delikatnym błyszczykiem. Włosy proste, najczęściej rozpuszczone, czasem tylko spięte w kucyk.
Była idealna w swej niedoskonałości. Każda najdrobniejsza wada była jak najszybciej maskowana, tak, by nikt jej nie dojrzał. Nawet najmniejszego mikro defektu.
Charakter? Złośnica, zadufana w sobie. Miła, ale bardzo często tylko z interesu. Uśmiechnięta, gdy widziała czyjeś upokorzenie lub osoby, na których opinii jej zależało. Świadoma własnych pragnień, wolna i niezależna. Uparta i konsekwentna, wytrwale dążąca do zrealizowania własnych celów. Jakiekolwiek by one nie były. Egoistyczna i mało empatyczna, ale wrażliwa na własną krzywdę. Kochająca, lecz… zwykle nieszczerze.
Hobby i pasje? Wiele, to zdolna dziewczyna. Śpiewa, gra na flecie, gitarze, keyboardzie, maluje, biega, pisze. Ale wszystko tylko po trochu. W nic chyba nie angażuje się całą sobą. Lecz najbardziej magiczne jest to, że do czego by pierwszy raz nie usiadła, od razu jej się udaje. Przynajmniej ona tak mówi. A skoro tak mówi, pewnie tak ma być. W końcu ona nie kłamie, prawda?
Ulubione sporty? Indywidualne oczywiście. Jeżeli ma wygrywać, woli wygrywać sama.
Kolekcjonuje? Wspomnienia o osobach, którym zepsuła życie. Które zrównała z błotem. Ma ich już dosyć sporo.
Wykształcenie? Po co jej ono? Rzuciła szkołę po dziesięciu latach bezustannej udręki. Obydwie strony odetchnęły z ulgą.

Siedziała na krześle, spisując najważniejsze informacje na temat postaci. Utrwalała każdy najmniejszy nawet pomysł. Wszystko. Kiedy skończyła, jeszcze raz przejrzała swoje notatki. Jeszcze i jeszcze. Nie, to tak nie może być. Skreśliła część, prawie całość. Przeczytała ponownie. Potem znów, znów. Złożyła kartkę na pół. Ze złością zmięła papier w kulkę i wyrzuciła go do kosza.

14. Strzał

Strzał!
Raz, dwa, trzy, cztery, pięć.
Strzał!
Raz, dwa...
Jeszcze tylko kilka osób, już tak blisko...
… trzy, cztery, pięć.
Strzał!
Raz, dwa...
Tutaj nic dobrego... tak, to koniec.
… trzy, cztery...
Maryś! Co z moją Marysieńką?!
… pięć!
Strzał!
O, jak bezlitośnie muszą się z nimi obchodzić. Nie wracają. To kolejka na nic dobrego.
Raz, dwa...
To tak oczywiste, a pomimo tego tak trudno to powiedzieć.
… trzy, cztery, pięć.
Strzał!
Włączyli jakieś maszyny, nic tu prawie nie słychać, co oni z nimi robią?!
Raz, dwa...
Olekiewicz, „o”, więc „s” tak już niedługo.
… trzy, cztery, pięć.
Strzał!
Raz...
To ostatnie notatki. Na razie czy na zawsze? Boję się odpowiedzi.
… dwa...
Mam nadzieję, że Oleńka choć zdrowa. Boże! Co z nimi będzie? Miej je w opiece. Ale ja... nie wiem nawet czy żyją. Boże, to takie ciężkie!
… trzy, cztery, pięć.
Strzał!
Raz, dwa...
Jak to wygląda? Czy to boli? Cela pustoszeje. Jeszcze ja i dwóch innych mężczyzn. Nikt nie pokazuje że się boi. Ale nie tylko mnie dręczą takie myśli. Wszyscy siedzą w skupieniu, jest tak cicho... Maryś, tak chciałbym wrócić!
… trzy, cztery, pięć.
Strzał!
Przyszli po Romańskiego. Boże, Ty już tak niedaleko!
Raz, dwa, trzy, cztery, pięć.
Strzał!
Tempo mają tak szybkie, teraz ja. Został tylko Zgubiński. Ułamek sekundy na pożegnanie. Kto wie, czy się jeszcze kiedyś spotkamy. Kto wie, czy spotkamy jeszcze kogokolwiek innego niż wszechobecni tu Rosjanie.

Prowadzili go wąskim i ciasnym korytarzem. Narzucili tak szybki krok. Spieszyli się. Szybka wymiana zdań z jakimś innym Ruskiem, szybkie wyjście na zewnątrz, szybkim krokiem do lasu. Szybko, szybko! Byle jak najwcześniej, byle jak najwięcej. Popychali, szturchali, niech się pospieszy wreszcie! Tak, piękny oficer, co marszu porządnego odprawić nie umie!
Szybko! W stronę lasku. Tam ciemno, a w okolicy szum maszyn tylko słychać. Och, jak tam głośno! Nic to, nic dobrego. Raz, dwa... Kolejne kroki okupione kolejnymi sekundami wyczekiwania i niepewności.
Dziś mi przyjdzie umrzeć, tak bez pożegnania. Wybacz Marysieńko, wybacz mi, kochanie!
… trzy, cztery...
Weszli w ciemny lasek, już wie, co go czeka. Już jest tego pewien.
… pięć!
Strzał!
W tył głowy, ciało do dołu. Okrucieństwo bezgraniczne. Bezosobowość. Nic, nic nie ważne. Dalej, dalej!
Raz, dwa, trzy, cztery, pięć...
Strzał!
Raz, dwa, trzy...
I w kółko ten schemat „raz, dwa, trzy (…), pięć, śmierć!”
I jeszcze raz: raz, dwa, trzy...
I znowu...
I nie widzą nic. Ich oczy umarły razem z trzecim trupem.


W zasadzie, to sama nie wiem, co o tym myśleć.  Po prostu napiszę Wam, że to tylko moje wyobrażenia na ten temat.

Wiadomości

... za szablon (dostosowany do rozdzielczości ekranu 16:10 i 16:9) dziękuję cudownej Jill z równie cudownych Zaczarowanych szablonów.